Jeszcze kilka lat temu delegacja oznaczała prosty schemat: lot, hotel, spotkanie, powrót. Dziś granica między podróżą służbową a prywatnym wyjazdem wyraźnie się zaciera. Bleisure, czyli połączenie angielskich słów business i leisure, staje się jednym z najważniejszych trendów współczesnego rynku podróży biznesowych. Pracownik jedzie na konferencję, negocjacje czy spotkanie z klientem, ale zamiast wracać natychmiast do domu, zostaje w miejscu jeszcze jeden, dwa albo kilka dni.
To nie tylko sposób na lepsze wykorzystanie czasu. Dla firm bleisure może oznaczać atrakcyjniejszy benefit pracowniczy, a dla branży turystycznej – dodatkowe noclegi, restauracje, transport i wydatki na lokalne atrakcje. Dane pokazują, że nie jest to już niszowa moda. Według badania Expedia Group z 2025 r. 42 proc. konsumentów planowało podróż bleisure, czyli dołączenie wypoczynku do wyjazdu służbowego, wobec 29 proc. w badaniu z 2023 r.
W artykule wyjaśniamy:
- czym jest bleisure i dlaczego zyskuje na znaczeniu,
- jak zmieniają się zachowania pracowników podróżujących służbowo,
- jakie korzyści przynosi łączenie delegacji z mini-urlopem,
- kto płaci za część prywatną wyjazdu,
- jakie zasady powinny wprowadzić firmy,
- jak bleisure wpływa na hotele, linie lotnicze i miasta,
- dlaczego trend może być jednym z ważniejszych elementów rynku podróży biznesowych w 2026 r.
Czytaj więcej…
Spis treści
- Bleisure przestaje być dodatkiem do delegacji
- Firmy nadal wydają na podróże służbowe
- Dlaczego pracownik chce zostać po spotkaniu?
- Kto płaci za mini-urlop po delegacji?
- Bleisure zmienia rynek hoteli i usług turystycznych
- Europa ma szczególny potencjał
- Czy bleisure stanie się standardem w polityce firm?
- 2026: koniec granicy między pracą a wypoczynkiem?
Bleisure przestaje być dodatkiem do delegacji

Bleisure travel nie oznacza po prostu wyjazdu służbowego, podczas którego pracownik wieczorem idzie na kolację. Sednem zjawiska jest wydłużenie podróży biznesowej o prywatny czas – przed rozpoczęciem obowiązków zawodowych albo po ich zakończeniu. Może to być dodatkowa sobota w Barcelonie, weekend w Paryżu po konferencji w tygodniu albo kilka dni zwiedzania po spotkaniach biznesowych.
W 2026 r. trend jest szczególnie widoczny, ponieważ zmienił się sam model pracy. Hybrydowe zatrudnienie, praca zdalna i większa elastyczność powodują, że pracownik nie zawsze musi natychmiast wracać do biura. Według danych przywoływanych przez Navan na podstawie badania Navan + Skift 55 proc. podróżujących służbowo odbyło co najmniej dwie podróże łączące biznes i wypoczynek w 2024 r.. Z kolei 73 proc. pracowników postrzega bleisure jako atrakcyjny benefit oferowany przez pracodawcę.
Najważniejsze jest jednak to, że bleisure zmienia sposób myślenia o delegacji:
- podróż służbowa przestaje być wyłącznie kosztem,
- pracownik może uzyskać dodatkowy czas na odpoczynek,
- firma może zwiększyć atrakcyjność zatrudnienia,
- hotel może zyskać dodatkowe noce,
- miasto otrzymuje turystę, który już poniósł koszt dotarcia na miejsce.
Firmy nadal wydają na podróże służbowe
Rozwój bleisure nie odbywa się w oderwaniu od kondycji rynku biznes travel. Dane Global Business Travel Association pokazują, że firmy nadal zakładają wysokie wydatki na podróże służbowe. W styczniu 2026 r. 84 proc. kupujących usługi podróży biznesowych przewidywało, że ich organizacyjne wydatki w 2026 r. wzrosną albo pozostaną na poziomie z 2025 r.; 44 proc. oczekiwało wzrostu, a 40 proc. stabilizacji.
Jednocześnie w kwietniu obraz stał się ostrożniejszy. GBTA wskazywała, że 28 proc. ankietowanych nabywców oczekiwało spadku liczby podróży służbowych w 2026 r., podczas gdy 30 proc. prognozowało wzrost, a 41 proc. stabilny poziom. Pokazuje to, że firmy nadal podróżują, ale coraz dokładniej analizują opłacalność każdego wyjazdu.
W takich warunkach bleisure może być interesującym rozwiązaniem. Skoro pracownik i tak musi znaleźć się w danym mieście, dodatkowy prywatny pobyt pozwala wykorzystać już poniesiony koszt podróży do maksimum.
Dlaczego pracownik chce zostać po spotkaniu?
Powód jest prosty: czas staje się jednym z najcenniejszych benefitów. Jeżeli pracownik leci kilka tysięcy kilometrów na konferencję, dodatkowe dwa dni na poznanie miasta mogą być znacznie atrakcyjniejsze niż kolejny szybki powrót na lotnisko.
Bleisure odpowiada również na zmęczenie klasycznym modelem podróży służbowej. Intensywne spotkania, loty, zmiana stref czasowych i praca poza domem sprawiają, że możliwość spokojnego zakończenia wyjazdu ma realną wartość.
W praktyce najczęściej działa prosty mechanizm:
- firma pokrywa koszty związane z częścią biznesową,
- pracownik sam finansuje dodatkowe dni urlopowe,
- termin powrotu zostaje przesunięty,
- dodatkowy czas jest przeznaczony na wypoczynek,
- polityka firmy określa, które koszty są służbowe, a które prywatne.
Nie bez znaczenia pozostaje też pokolenie pracowników. Dla młodszych specjalistów możliwość połączenia pracy z poznawaniem świata jest często elementem atrakcyjności pracodawcy. Jednocześnie Booking.com for Business wskazuje, że w 2026 r. bleisure jest coraz bardziej powszechny również poza najmłodszymi grupami wiekowymi.
Kto płaci za mini-urlop po delegacji?
To jeden z najważniejszych punktów z perspektywy finansów przedsiębiorstwa. Bleisure nie oznacza, że firma powinna finansować prywatny urlop pracownika. Najczęściej rozdziela się koszty na część biznesową i prywatną.
Pracodawca może pokrywać bilet lotniczy, hotel w dniach wymaganych przez delegację, transport związany ze spotkaniami czy inne uzasadnione wydatki służbowe. Dodatkowe noclegi, atrakcje turystyczne, prywatne posiłki czy zmiana biletu wynikająca wyłącznie z decyzji pracownika mogą natomiast zostać przeniesione na niego.
Dobrze przygotowana polityka bleisure powinna jasno określać:
- kto zatwierdza wydłużenie podróży,
- jak rozliczana jest różnica w cenie biletu,
- kto płaci za dodatkowe noclegi,
- jak traktowany jest ubezpieczeniowy zakres delegacji,
- jakie zasady obowiązują podczas pracy zdalnej z miejsca wypoczynku,
- co dzieje się w przypadku odwołania lub zmiany lotu.
Dla przedsiębiorstwa to istotne nie tylko ze względu na budżet. Jasne zasady ograniczają również ryzyko sporów dotyczących odpowiedzialności pracodawcy podczas prywatnej części podróży.
Bleisure zmienia rynek hoteli i usług turystycznych
Dla branży turystycznej bleisure jest wyjątkowo atrakcyjnym klientem. Taki podróżny nie zaczyna swojej podróży od zera – już znajduje się w miejscu docelowym. Zamiast jednej lub dwóch nocy może zarezerwować trzy, cztery albo więcej.
Hotel, który wcześniej obsługiwał przede wszystkim klientów biznesowych od poniedziałku do piątku, może dzięki temu zwiększać obłożenie również w weekend. Restauracje, przewoźnicy, muzea, przewodnicy i lokalne atrakcje również zyskują.
To zmienia sposób projektowania ofert. Obiekt noclegowy nie musi już wybierać między klientem biznesowym a turystą. Coraz częściej powinien obsługiwać jedną osobę, która w ciągu tego samego pobytu jest najpierw klientem biznesowym, a później turystą.
W praktyce oznacza to większe znaczenie takich elementów jak:
- szybki internet i wygodne miejsce do pracy,
- dobra lokalizacja względem centrum biznesowego,
- łatwy dostęp do atrakcji turystycznych,
- elastyczne godziny zameldowania i wymeldowania,
- możliwość przedłużenia pobytu,
- pakiety łączące pracę i wypoczynek.
Europa ma szczególny potencjał
Europa jest jednym z najważniejszych obszarów dla rozwoju bleisure. Odległości pomiędzy dużymi centrami biznesowymi są relatywnie niewielkie, a bogactwo atrakcji turystycznych sprawia, że przedłużenie pobytu o weekend jest stosunkowo łatwe.
Według GBTA europejskie wydatki na podróże biznesowe mają osiągnąć w 2026 r. 389,9 mld euro. Organizacja wskazywała również, że 77 proc. europejskich podróżujących służbowo deklarowało w 2025 r. podróżowanie tyle samo lub więcej niż w 2019 r., a średnia długość noclegowej podróży biznesowej wynosiła 3,1 nocy.
Dla europejskich miast oznacza to możliwość pozyskania dodatkowego popytu bez konieczności przyciągania zupełnie nowego turysty. Pracownik, który przyleciał na targi w Mediolanie, spotkanie w Amsterdamie czy konferencję w Lizbonie, może zostać jeszcze na weekend i wygenerować kolejne wydatki w lokalnej gospodarce.
Czy bleisure stanie się standardem w polityce firm?

Wiele wskazuje na to, że tak – choć nie oznacza to całkowitego zniknięcia klasycznych delegacji. Firmy będą raczej stopniowo formalizować możliwość przedłużania wyjazdów.
Booking.com for Business wśród rekomendacji dotyczących polityki podróży na 2026 r. wskazuje m.in. na możliwość wydłużania wyjazdów biznesowych, stworzenie jasnej polityki bleisure oraz wykorzystanie platform, które pozwalają pracownikom samodzielnie organizować część podróży przy zachowaniu kontroli firmy.
To ważna zmiana z punktu widzenia działów HR. Bleisure może być bowiem nie tylko trendem turystycznym, ale także narzędziem employer brandingu. Pracodawca, który daje pracownikowi większą elastyczność, może wyróżnić się na rynku pracy bez konieczności finansowania całego dodatkowego urlopu.
Warunkiem jest jednak przejrzystość. Firma powinna z góry powiedzieć, co finansuje, za co odpowiada pracownik i jakie zasady bezpieczeństwa obowiązują podczas prywatnej części wyjazdu.
2026: koniec granicy między pracą a wypoczynkiem?
Bleisure dobrze pokazuje szerszą zmianę zachodzącą w światowej gospodarce. Praca coraz rzadziej jest przywiązana do jednego miejsca, a podróż służbowa nie musi kończyć się w momencie ostatniego spotkania.
Dane Expedia Group pokazują, że zainteresowanie łączeniem biznesu z wypoczynkiem wyraźnie wzrosło – od 29 proc. deklaracji w 2023 r. do 42 proc. w badaniu dotyczącym 2025 r. Jednocześnie rosnące wydatki na podróże biznesowe pokazują, że mimo presji kosztowej firmy nadal traktują spotkania bezpośrednie jako ważną część działalności.
Bleisure może więc stać się jednym z najbardziej praktycznych modeli podróżowania w 2026 r. Nie dlatego, że pracownicy przestali rozróżniać pracę i urlop, ale dlatego, że coraz częściej chcą efektywniej wykorzystywać czas i pieniądze związane z podróżą.
Dla przedsiębiorstw to pytanie o politykę podróży i benefity. Dla pracowników – o większą swobodę. Dla hoteli, linii lotniczych i miast – o dodatkowego klienta. A dla całego rynku turystycznego – o trwałą zmianę zachowań, w której delegacja może stać się początkiem urlopu, a nie jego przeciwieństwem.

Dodaj komentarz